Mykotoksyny w karmie – uważaj!

Temat wielu osobom nieznany, a zdecydowanie zasługujący na chwilę uwagi. Czym są mykotoksyny w karmie i dlaczego się tam znajdują? Czy są obecne w każdej karmie? I wreszcie – czy są niebezpieczne i jak wpływają na organizm psa i kota? Dziś odpowiadam na te pytania, przeczytaj więc uważnie!

mykotoksyny w karmie
Co znajdziesz we wpisie?

Słowem wstępu

Część z Was pewnie wie, że jestem doktorantką (kto nie wie tego odsyłam do wpisu: Doktorat z żywienia zwierząt – jak to wygląda? :)). W swojej pracy doktorskiej badam karmy dla psów pod różnym kątem. Jednym z tych „kątów” będzie sprawdzenie obecności substancji niepożądanych i toksycznych w wybranych karmach. Między innymi mam zamiar zmierzyć poziom mykotoksyn w karmach właśnie.

Do tej pory udało mi się sprawdzić ogólną czystość mikrobiologiczną karm suchych dla psów i odkryć na razie samą obecność grzybów i pleśni w kilku z nich. Co ciekawe – obecność pleśni była częstsza w karmach zbożowych. Jednak musicie wiedzieć, że obecność pleśni nie oznacza od razu obecności mykotoksyn (choć jest wielce prawdopodobna). Z tych badań powstaje teraz publikacja naukowa, którą mam nadzieję już wkrótce będę mogła się z Wami podzielić.

Zatem po przyjrzeniu się tej kwestii i sprawdzeniu, że nie jest ona wszystkim znana, postanowiłam się z Wami podzielić kilkoma informacji. Po to, abyście mieli świadomość zagrożeń czyhających w produktach dla zwierząt.

Mykotoksyny – cóż to takiego?

Mykotoksyny to połączenie dwóch greckich słów: mykes (grzyb) oraz toxicon (trucina). To inaczej toksyczne substancje produkowane przez grzyby. Przede wszystkim dotyczy to grzybów nitkowatych potocznie zwanych pleśniami.

Po co grzybowi toksyny? Nie jest to do końca jasne, jednak podejrzewa się, że ma chronić go przed niekorzystnymi warunkami środowiska. Niestety, o chorobach wynikłych na skutek działania pleśniowych toksyn niewiele wiedzą nawet ludzcy lekarze. Jednakże mogą one powodować m.in. nowotwory, alergie, osłabioną odporność.

Mykotoksyny pojawiają się głównie w zbożach, warzywach, nasionach oleistych i roślin strączkowych oraz w owocach. Pojawiają się przede wszystkim w wyniku złych zabiegów agrotechnicznych i niewłaściwego przechowywania zbiorów.

toksyny w karmach

Mykotoksyny w karmie

Mykotoksyny w karmach pojawiają się, a świadczą o tym alarmujące doniesienia naukowe. W tym temacie główne niebezpieczeństwo stanowią karmy suche, w których składzie znajdziemy więcej produktów rolnych. Najbardziej szkodliwe mykotoksyny są odporne na wysokie ciśnienia i temperatury, a zatem nie ulegają zniszczeniu podczas procesów technologicznych.

W coraz liczniejszych badaniach wykrywa się mykotoksyny w karmach dla psów i kotów. I mimo, że w niektórych badaniach poziom mykotoksyn w karmie nie przekracza maksymalnych dopuszczalnych ilości, to długotrwałe przyjmowanie dawek mykotoksyn może mieć niekorzystny wpływ na zdrowie, ponieważ związki te gromadzą się w tkankach zwierząt.

Oddziaływanie na organizm zwierzęcia

Zanieczyszczenie mykotoksynami w karmie dla zwierząt stanowi poważne zagrożenie dla zdrowia, choć ich wpływ na organizm nie jest jeszcze do końca poznany.

W zależności od rodzaju mykotoksyny, może ona powodować różne problemy zdrowotne. Niektóre z nich zatrzymują proces syntezy DNA i RNA i powodują stres oksydacyjny, zakłócając podstawowe procesy w komórce. Inne uszkadzają układ trawienny, powodując biegunkę, wymioty i utratę masy ciała. A jeszcze inne wiążą się z receptorami estrogenowymi, powodując zaburzenia funkcjonowania układu rozrodczego i płodności. Są także badania wskazujące, że podawanie karmy dla psów skażonej mykotoksynami pogorszyło stan zdrowia psów, powodując dysfunkcję wielu narządów, zwłaszcza wątroby i nerek.

Warto zatem zdawać sobie sprawę z istnienia problemu i kupować produkty od zaufanych, wysokiej jakości producentów. Ponadto karmy należy przechowywać w odpowiedni sposób aby zmniejszyć ryzyko rozwoju pleśni. Wskazówki jak to robić poprawnie znajdziesz we wpisie: Jak przechowywać karmę?

Podsumowanie

Słyszałeś wcześniej o tym problemie? Zdarzyło Ci się natknąć na pleśń w karmie? Podziel się doświadczeniem i daj znać czy wpis był przydatny. Będę wdzięczna! 🙂

Ściskam, Kasia

Polub nas na Facebooku!

.