Kot i królik pod jednym dachem

Kot i królik w jednym stali domu. Koteł u góry, a królik na dole… Tu zaczyna się nasza historia. Czy będzie to baśń o słodkich zwierzątkach? Czy może raczej thriller?

W rolach głównych: królik Abi i kot Koleżka.

Krótki wstęp – kot i królik pod jednym dachem

Abi jest ze mną od trzech lat. Na początku dzieliła swoje terytorium z kotem i psem. Po przeprowadzce była sama, ale nie na długo, ponieważ od dwóch miesięcy mieszka z nami Koleżkot.

Rozwinięcie wstępu przeczytasz we wpisie o życiu z królikiem.

Koleżkot jest kastrowanym kocurem, rasy Ragdoll, bardzo łagodnym i dość uległym. Abi jest wysterylizowaną samiczką, bardzo terytorialną i dość nerwową. Czy już domyślasz się kto rządzi w domu?

Kto tu rządzi – kot czy królik?

Jednak sprawa nie jest tak prosta, jak może się wydawać. Gdzieś przeczytałam, że w domu, w którym razem mają zamieszkać kot i królik, to kot powinien być pierwszym domownikiem. Ze względu na to, że jest drapieżcą, a królik ofiarą, trzeba sprawdzić czy kot nie będzie chciał atakować uszaka.

Myślę, że autor tego tekstu zapomniał o bardzo ważnej kwestii – charakterze zwierząt. Bo to nie działa tak, że każdy kot jest polujący, dominujący i agresywny, a każdy królik uciekający, uległy i spokojny. Dla przykładu – u nas jest zupełnie na odwrót.

No, może nie zupełnie. Jeszcze nie doszło do tego, żeby królik polował na kota. Jednak w naszym wypadku charakter drapieżcy przypisałabym bardziej do Abi, a ofiary do Koleżki. Może to dlatego, że przyszedł jako „ten drugi”? Może dlatego, że jest młodszy? A może dlatego, że po prostu ma taki charakter i tyle?

Koleżka chce czasem zachęcić Abi do zabawy, jednak robi to w sposób zrozumiały tylko dla kotów. Abi traktuje to bardziej jako atak i wychodzą nieporozumienia. Jak wygląda taka „zabawa”? Poniżej przykład.

Ależ agresja!

Nie taki diabeł straszny

Wystarczy już o tych polowaniach i agresjach. Żebyście nie pomyśleli, że w naszym domu to nic tylko ciągły armagedon. Kot i królik potrafią koło siebie siedzieć, spać, bawić się, a nawet wzajemnie pielęgnować.

Jednakże na razie ustalają między sobą hierarchię, dlatego w tej chwili dość często występują ataki. Mam nadzieję, że w przyszłości czas pokoju i miłości będzie przewyższał czas niechęci do siebie.

Podsumowanie

Zdaje sobie sprawę, że u mnie może to wyglądać inaczej niż u innych. Mam specyficznego królika i taką a nie inną rasę kota. Najważniejszy w tym wszystkim i tak jest i zawsze będzie odpowiedzialny właściciel, który będzie kontrolował i oceniał sytuację. Moje zwierzaki mogą się tłuc po głowach, ale ja zawsze nad tym czuwam. Nigdy takie zaczepki nie przekroczyły poziomu niebezpieczeństwa. I raczej się nie zanosi, żeby tak się kiedyś stało. Jednak i tak pozostanę czujna.

Tak czy siak jesteśmy dowodem na to, że kot i królik pod jednym dachem to żaden problem! Wystarczy poznać dobrze swoje zwierzęta, każdemu z nich zapewnić odpowiednie warunki życia, obserwować sytuacje i wyciągać wnioski. Trudne? Mam nadzieję, że nie.

Ściskam, Kasia

Follow my blog with Bloglovin

.

Leave a Comment